20 MINUT W AUTOBUSIE 520

– Bardzo szanowną panią przepraszam, czy mogłaby pani poratować potrzebującego jakimś skromnym groszem?

– Przykro mi, ale mam tylko kartę kredytową.

– A to bardzo przepraszam i miłego dnia życzę.

Mężczyzna siedział do mnie plecami i najwygodniej było mu zwracać się do siedzącej koło mnie żony.

– Pozwolę sobie jeszcze raz szanowną panią zaniepokoić… Czy moglibyście państwo poczęstować papierosem?

– Niestety, nie palimy od ponad trzydziestu lat.

– Oj, to pięknie! Ja wszystko mogę rzucić, picie, rodzinę, dom, ale fajki to, co to, to nie.

Na przystanku do autobusu wsiadł młodzieniec.

– Te, kopsnij szluga!

– Nie palę.

– Kurma, bądź grzeczny, poproś o kaskę, to wykręcają się kartą, poproś o fajka, to nie palą.  Co się z tym społeczeństwem, kurma, porobiło… Pewnie nie palą, bo to autobus… A ja  wszystko mógłbym rzucić, ale nie fajki…

Lekko odwracając się zagadałem do sąsiada:

– Jest taki ośrodek w Borach Tucholskich, tam by pan porzucił wszystkie nałogi…

– W Borach? To Bieszczady! Jestem z Warszawy, ale geografię znam.

– Nie, to na Kaszubach, na północy, za Bydgoszczą…

– Za Bydgoszczą? To po sąsiedzku Podlasia…

– Nie,  jakieś 300 km od Warszawy, w kierunku morza…

– Daleko.

– Ale warto. Tam jest około dwustu osób z podobnymi problemami jak pana.

– A palić tam można?

– Chyba tak.

– A pić? Bo czasami muszę, jak teraz, choć piwko…

– No, nie… Właśnie z tym nałogiem może się pan tam uporać.

– Super! Gotowy jestem! Za parę dni mogę jechać! Ale jak tam dojadę? Pociągiem, autobusem? Ja z Warszawy jestem… Z tych blokowisk, betonów… Ale kocham naturę… Te wszystkie lasy, łąki, Bieszczady… A gdzie to jest? Zapisz pan łaskawco, bo zapomnę. Córce telefon zostawiłem do naładowania, muszę odebrać…

– Jedź pan tam. Tam się panem zajmą, dadzą mieszkanie, ubranie, jedzenie i jeszcze fachu nauczą.

– Eee, fach to ja mam. Jestem specjalistą. Kibel założę, glazurę położę, ścianę postawię… Mam fach. A wszy tam są?

– Nie. Tego na sto procent tam nie ma.

– Mordo ty moja, to ja tam jadę. Kurma, że też jak wychodziłem z  kryminału to mi nie powiedzieli o takim ośrodku. Oni żadnych adresów nie dają. Żadnej pomocy. Musisz sam sobie radzić i najczęściej lądujesz znowu na ulicy… A ilu oni mogą przyjąć, bo bym kumpli zabrał?

– Nie mam pojęcia. Jeśli zabraknie miejsca to je wybudujecie. Przecież masz fach.

– To jadę! Tylko żeby nie było, że jak pojadę to, że palących nie przyjmują. Palić muszę a i wypić czasami też…

– Twój wybór, twoje ryzyko.

– Kurma! Taki kawał, ale trudno, zdrzemnę się w pociągu i jakoś zleci. Co mi za różnica gdzie śpię. Tylko, kurma, telefon muszę odebrać od córki z ładowania…

– To może córka znajdzie w internecie te Bory Tucholskie?

– Nie znajdzie. Ja, kurma, Polskę znam jak własną kieszeń, a młodzi teraz nie uczą się i dupa.

– Bez przesady. Jakoś sobie radzą…

– Tak? A historii, kurma, w ogóle nie znają. Nawet nie wiedzą skąd jest Marszałkowska. A ja, kurma, warszawiak jestem i wiem. Ty wiesz?

– Nie.

– Gadasz! To od Franciszka Bielińskiego, marszałka wielkiego koronnego, który w XVIII wieku bardzo zasłużył się miastu… To był gość… Skąd się na człowieku ta siwizna bierze..? Za okupacji dziadek siedział przy kuchennym oknie. Jak bomba piepszła koło ich domu to wstali cali siwi. Taka to była moc i tak to widocznie działa.

Przystanek Marszałkowska. Wstaliśmy. Dopiero teraz zobaczyłem rozmówcę. Był ubrany na czarno. Na rękach wełniane rękawiczki, na głowie zaciągnięty kaptur, z pod którego wyglądała umęczona alkoholem, zarośnięta siwym zarostem, twarz.

– Dzięki, mordo ty moja, na pewno pojadę, ale jak mi nie pozwolą palić to, kurma, nie dam rady. Trzymaj się. Cześć!

Wysiedliśmy i ruszyliśmy w kierunku kina Luna, w którym skończyły się reklamy, nastała ciemność, i wybuchła muzyka zespołu Queen. Główny bohater filmu pogrążony był w nałogach trochę jak mój rozmówca, tylko w odrobinę innych okolicznościach.

_________________

SPOTKANIE

Po prośbie ręka

i ta udręka,

siła nałogu…

Nieznany Bogu,

nieznany sobie,

za życia w grobie,

celuje w słowa

żeby pogadać…

Nie musi biadać,

nie musi kryć,

że musi pić

ale potrafi siebie ocenić,

że może jeszcze w życiu coś zmienić…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s