OD KAŁUŻY DO WARSZAWSKICH SPOTKAŃ CERAMICZNYCH

Człowiek rodzi się do życia w grupie i  cały czas  poszukuje tej najwłaściwszej.

Kiedy w przedszkolu pojawił się ceramik i dał nam do ręki glinę, nie przypuszczałem, że zostanę nią naznaczony. Miętosząc plastyczną masę dziwiłem się, że jesteśmy wszyscy z niej ulepieni. Dodatkową wątpliwość zasiała we mnie Środa Popielcowa i ten szczegół, z którego wynikało, że mam się w proch obrócić…  W czasie mszy, jako jedyny z setki przedszkolaków, nie chciałem dać sobie posypać głowy. Dopiero wielominutowe negocjacje doprowadziły do tego, że pojąłem swoje zbyt dokładne rozumowanie i szczęśliwy wróciłem do grupy.

Moje naznaczenie gliną doprowadziło do tego, że już w trzeciej klasie podstawówki stałem się specjalistą od kąpieli błotnych. Późną jesienią wracaliśmy wawerskimi bezdrożami ze szkoły. Kolega nieopacznie wszedł do kałuży i tak mu się przed koleżankami głupio zrobiło, że spąsowiał do granic możliwości. Ratując go z represji, zaatakowałem kałużę na bombę, uwalniając fontanny brunatnej breji. W sekundę stałem się glinianym ludzikiem i guru dowcipu dla idących z nami dziewczynek.

Spektakl trwał do mementu kiedy lekki przymrozek przeniknął w głąb mego zmoczonego ciała. Szczęśliwie dom był blisko. Zamknąłem się  w łazience wskakując do wanny w pełnym rynsztunku. Potajemną przepierkę równie potajemnie rozwiesiłem na strychu. Miałem jednak pecha. Nocny mróz przemienił pranie w blachę… Zostałem zdemaskowany rano i po złośliwym kazaniu poszedłem do szkoły ze złamaną dumą, rozgrzanymi pośladkami i w pierwszokomunijnym garniturku.

To był prawdziwy chrzest bojowy.

Wszystkie następstwa kąpieli, wynagrodziłem sobie poczuciem chwilowego przywództwa w grupie.

Cóż, doświadczenie zyskuje się z czasem…

Wyciągając wnioski, że tego typu zachowania mogą prowadzić do zacieśniania więzi, ciągnąłem dalej temat z akcentem na glinę. Powoli poznawałem tajniki zawodowej ceramiki. Mając 20 lat skonstruowałem z kolegą koło garncarskie. Za toczek posłużył zakopiański drewniany talerz. Główną oś zbudowaliśmy w oparciu o części rowerowe. Siłę napędową stanowił silnik od pralki Frani z nabitym gumowym odbojnikiem drzwiowym. Całość osiągała takie szybkości, że z trudem posadowiona glina tynkowała nas bez skrupułów…

Kolejne lata doświadczeń nie uchroniły mnie przed następną przygodą.

Kiedy wydawało się, że już mnie nic nie zaskoczy, przydarzyła mi się znowu kąpiel. Tym razem zalewałem gliną 110 litrową formę gipsową. Pasy ściągające, najwyraźniej znudzone monotonią, zaczęły lekko popuszczać, a ze szpar formy zaczęła  sączyć się coraz szybciej gliniana masa. Ratując się zgubiłem drewniaki. Glina na okularach odcięła mnie od świata. Tonąc czekałem końca i marzyłem o pracy w grupie…

Tego typu mniej lub bardziej niezwykłe opowieści można usłyszeć na Warszawskim Święcie Ceramików. Przybywa ich wprost proporcjonalnie do ilości nowych osób, które tak jak ja zostały naznaczone gliną. Ta piękna materia posiada nieprzeciętne właściwości terapeutyczne. Widać to po mnie, ani jednego siwego włoska, jedynie łysina, którą bez problemu mogę zatynkować garścią terapeutycznego tworzywa.

Tęsknota do wspólnego działania, doprowadziła do tego, że w 2003 r. powołałem do życia comiesięczne spotkania ceramików, tzw. Czwartki Ceramiczne. W 2005 r. z ceramikami poznanymi w internecie zorganizowaliśmy 1. Warszawskie Spotkania Ceramiczne i założyliśmy stowarzyszenie Związek Ceramików Polskich. W tym roku, jako bardzo doświadczona grupa, będziemy organizować po raz czternasty Warszawskie Spotkania Ceramiczne. Ponad trzydziestu artystów nie może się już doczekać, żeby móc postawić na wodzie rzeźby ceramiczne. Ponad sześćdziesięciu ceramików z całej Polski dawno wypaliło swoje prace i aranżując ekspozycje czeka na plenerowe spotkanie… Paraluzja, duet muzyczny z Dolnego Śląska, już stroi swoje instrumenty, by akompaniować nam przy ceramicznych rozważaniach. Gość specjalny z województwa warmińsko-mazurskiego przeniesie wszystkich w dawne czasy pokazując jak to się kiedyś garnki kręciło!

Atrakcji dla najmłodszych nie zabraknie.

Atmosfera od 2005 roku po dziś dzień jest unikalna i niezwykle gorąca.

To jest miejsce gdzie nasze dzieci i wnuki mogą, tak jak ja kiedyś, przekonać się do niezwykłego materiału, z którego przecież wszyscy jesteśmy ulepieni. To jest miejsce  gdzie mogą przekonać się do  pracy w grupie i może kiedyś też założą stowarzyszenie.

_______________

Zapraszam na 14 Warszawskie Spotkania Ceramiczne 9 czerwca 2018 w godz. 11-18 do Centrum Promocji Kultury Dzielnicy Praga Południe m. st. Warszawy przy ul. Podskarbińskiej 2.

Na facebooku (http://tiny.pl/g8jg3) i yuotubbe (http://tiny.pl/g8jth) można zobaczyć historię naszych WSC.

FOTO: Krzysztof Wasilczyk

Reklamy

2 myśli w temacie “OD KAŁUŻY DO WARSZAWSKICH SPOTKAŃ CERAMICZNYCH

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s