PODATEK OD WIOSNY

– Jeszcze w tym roku wprowadzają podatek od wiosny… Głupia sprawa, bo nie da rady powiedzieć, że się nie korzysta…/- O, tyle im zapłacę! Ewentualnie mogę im odstąpić 1% od dochodów, ale w naturze; rurka, grabie, albo takie tam…/- Grabi to może nie, bo i bez nich sobie radzą…

Czterech wolnych ludzi grzało się w promieniach słonecznych na ledwo wystającej framudze okna punktu fryzjerskiego. Piąty, zakapturzony, stał  niczym dyrygent i podrzucał bieżące tematy. Słońce ich lubiło i to z wzajemnością. Z czeluści kieszeni wyciągali kolejne skarby, by wyłuskać z nich znalezione wcześniej pety i nabożnie rozpalać.

– Paczcie jaką ma brykę… Pokazał na starszego pana wysiadającego z eleganckiego auta…/- Będzie miała z siedem zer, a karoseria jak u dzierlatki…/- Mało jeżdżona… Gość na odwyku… Pewnie mu lekarz zabronił…/- Pamięć już nie ta, zapomniał…

Samochód był nowy, ale w środku siedziała elegancka starsza pani, najwyraźniej żona kierowcy.

– Może zagadamy? Gość poszedł na pocztę, to mamy jak nic godzinę./- Od kiedy ty taki szybki? Wczoraj była okazja zaciągnięcia kredytu bezzwrotnego, to najpierw stwierdziłeś, że załatwisz a potem, że sąsiadek nie ruszasz…/- E… Mgła mi po nocy z oczu nie opadła. Nie rozpoznałem od razu …/- Ona nawet chciała pogadać…/- Jej tylko jedno w głowie… Koniecznie chce mi jakąś robotę załatwić… A ja mam zasady… Na emeryturze nie pracuję./- Przecież to emerytura twojej matki!/- I co z tego? Jaka to różnica?/- Taka, że swojej to na 100% nie dożyjesz!/- Nawet nie zamierzam. Nie będę sępił na biednym narodzie.

Jeden z siedzących wstał. Masując pośladki poszedł obok przed wystawę księgarni. Myślałem, że tam sobie siądzie, ale z wyraźnym zainteresowaniem zaczął oglądać wyeksponowane woluminy.

– Widzieliście jaki literat!/- Szkoły ma, to co mu żałujesz…/- Poszedłby do monopolowego, tam są fajniejsze tytuły… Jakby się wciągnął, to mógłby wziąć udział w akcji „Cała Polska czyta dzieciom”… A my, sierotki, chętnie byśmy posłuchali…/- Kiedy kelnerowałem w Forum to po pracy chodziliśmy czytać do takiej zdechłej speluny bez okien… Trzeba się było odchamić po tylu godzinach luksusu… Pracowała tam taka jedna bez przednich zębów… Chcieliśmy się zrzucić na protezę…/- E, dajcie panowie spokój. Szkoda waszych emocji. Takie butelki teraz robią, że proteza nie wytrzyma…/- A złota? Złoto przecież jest bardzo kowalne…/- Skąd tu złotą wziąć?/- Na ręczniaku gość wczoraj miał za jakieś marne grosze…/- Ale ja Goldwasser nie pijam.

– Paczcie! Wchodzi do księgarni! Odbiło mu czy co?

Doskoczyli do szyby i zaczęli komentować./- Książkę bierze! Nawet dobrą stroną…/- Uczony to wie…/- Jaka gruba!/- Chowaj i chodu!/- E, idzie do kasy!/- A kasa skąd?/- Przecież ma rodziców…/- To my z nim siedzimy, zwierzamy się z miłości do procentów, a ten wydaje na jakąś makulaturę!

Kumpel wyszedł z księgarni. Otoczyli go szczelnie miotając oburzeniem:

– Odbiło ci!? Tyle picia stracić!/- Spoko… Kupiłem kodeks karny. Obronię nas przed podatkiem od wiosny.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s