UWAGA, PRIMA APRILIS!

Mamy przed sobą ciekawy dzień, 1 kwietnia. To pierwszy dzień świąt, ale i Prima Aprilis… Chyba trzeba będzie zachować daleko idącą ostrożność…

Zawsze ceniłem żarty, ale nie zawsze te z pierwszego kwietnia i nie zawsze żartem cieszyły się obie strony.

Jeszcze w wieku przedszkolnym podsuwałem grzecznie dziadkowi krzesło, by wygodnie usiadł. Kiedy siadał gwałtownie mebel wycofywałem. Ubawiłem się wtedy swoim pomysłem szczerze. Dziadek i rodzice na dowcipie się nie poznali.

Czasami bywało, że konsekwencji żartu nie potrafiłem przewidzieć. Pięć lat starszy kolega dostał kolarzówkę i kręcił wokół nas honorowe kółka. Wcisnąłem mu radośnie hamulec, a że okazał się to hamulec przedni, to przerażony kolarz wywinął spektakularnego orła. Już wtedy poznałem podstawową zasadę filmu komediowego, że po pięknym upadku, następuje jeszcze piękniejsza ucieczka.

W naszym kościele mieliśmy bardzo nobliwego księdza. Pozornie nie widział on i nie słyszał naszych ministranckich figli. Rozliczenie następowało w odpowiedniej chwili. Nie tracąc powagi sytuacji potrafił tak chlapnąć kropidłem w twarz, że wcześniejszy rozrabiaka ledwo łapał powietrze od nadmiaru święconej wody. Pomimo tego typu represji nie rezygnowaliśmy ze spektakularnego huśtania się na kościelnym dzwonie, wsypywania kapiszonów do kadzielnicy, czy podstawiania nogi koledze wracającemu z pełną tacą drobniaków.

Wraz z rozwojem cywilizacji rozwijał się i żart. Kiedy w latach sześćdziesiątych zainstalowano w naszym domu telefon, to jednym z pierwszych żartów był dialog:

– Czy to pan Zając?
– Tak.

– Piw! Paw!

Na apelu w szkole podstawowej kierownik-komunista grzmiał:

– Jeśli do jutra nie przyzna się ten, kto wysmarował tablicę tłuszczem, to uznam incydent za sabotaż, a klasa, w której miał on miejsce, nie pojedzie na wycieczkę!

Jak to w takich razach bywa, winny się nie przyznał, ale podkablował go kolega. W pierwszej fazie żartu zazdrościłem nowatorskiego pomysłu. Kiedy jednak nastąpiły szykany, to cieszyłem się, że projekt nie był mojego autorstwa.

W szkole średniej żarty weszły w okres dojrzewania i bywało z nimi różnie. W trakcie sprawdzania obecności na geografii, przy nazwisku jednej z ładniejszych dziewczyn (nieobecnej) profesor rozpoznał głos w zastępstwie i zapytał:

– A gdzie ona jest?

– A w ciąży, panie profesorze!

Trochę dalej poszedł znajomy Kaszub, który wykorzystując swoje umiejętności w podrabianiu pieczątek, wstemplował przyjacielowi do dowodu osobistego (książkowego jeszcze) dwoje dzieci. Żart okazał się ponad czasowy, bo obecna żona właściciela tego dowodu do tej pory nie wierzy w fikcyjność potomstwa.

Adaś, młodzieniec prawidłowo dojrzewający, umówił się z rówieśniczką na wymianę wiosennych uniesień. W tym celu wybłagał u przyjaciela klucze do domku rodziców w pobliskim Ogródku Działkowym. Wymiana uniesień toczyła się pomyślnie, do czasu gdy na działce pojawił się właściciel-senior. Włożył klucz by otworzyć zasuwkę, przekręcił, a Adaś myk, przekręcił z powrotem. Akcja powtórzyła się kilkakrotnie.  Wreszcie zrezygnowany właściciel odjechał do domu po odpowiednie narzędzia.  Może to nie żart, ale sytuacja chyba komediowa.

W akademiku toruńskim (lata siedemdziesiąte) kolega w tubkę po paście wcisnął krem do rąk…Trafiło na mnie, okropność.

W wojsku, podoficer zawodowy, zaczął nachalnie częstować nas papierosami. Dobrze znaliśmy jego skąpstwo i zachowaliśmy czujność, poza jednym kolegą:

– A, od obywatela plutonowego z przyjemnością!

Po pierwszym zaciągnięciu papieros wybuchł osmalając twarz przerażonemu palaczowi. Podoficer szalał ze śmiechu, a obdarowany ledwo powstrzymał pięści…

W ten nadchodzący Prima Aprilis chyba lepiej zachować ostrożność, bo przecież zaraz dnia następnego mamy lany poniedziałek i może być różnie.

Reklamy

2 thoughts on “UWAGA, PRIMA APRILIS!

  1. Anonim 30 marca 2018 / 13:42

    Zazdroszczę fantazji. Barwne życie. Ech!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s