COREL

Corel

Czasami wspominam swoje pierwsze malarsko-literackie potyczki, te ryte patykiem na piasku, czy malowane na płocie…

Już w trzeciej klasie szkoły podstawowej wynalazłem ciekawy powielacz. Z wielkim zaangażowaniem wypisałem kredą na krześle nauczycielki wyraz DUPA, ale w formie negatywowej. Projekt wykorzystywał fakt, że nauczycielka nosiła się w  głębokiej czerni a kreda, jak wiadomo, jest biała…

Nie chciałem określać w ten sposób jej  osoby, a jedynie zauważyć, że ma to samo w tym samym miejscu co inni… Moje intencje nie zostały właściwie zrozumiane.

Zazdrościłem dziadkowi pięknego srebrnego pióra, które na moją jęczącą prośbę napełniał atramentem i dawał mi popatrzeć jak się nim pisze. Któregoś dnia wykorzystałem  nieobecność dziadka i precyzyjnie powtórzyłem całą celebrę. Najgorzej wyszło pisanie. Tak się nad nim skupiłem, że przyciskana stalówka raz robiła kleksy, a raz dwie równoległe rysy…

Te moje próby kaligrafii również nie zostały właściwie odebrane…

W piątej klasie doczekałem się wreszcie przebłysku sławy. Odczytałem wypracowanie na temat dowolny. Opisałem w nim dreszczyk emocji, który towarzyszył nagusowi wyskakującemu z wanny przez okno prosto w tłum koleżanek… Radość rówieśników była ogromna i niewspółmierna do reakcji polonistki. Ta zmieniła kolorystykę rękopisu z niebieskiego na czerwony. Cóż, z bykami przyszło mi walczyć całe życie…

Pod koniec ośmioklasowej podstawówki stałem się szczęśliwym właścicielem miniaturowego zszywacza do papieru. Szybko zauważyłem, że mogę nim zszywać nie tylko nogawki piżamy brata, czy rękawy bluzki siostry, ale i miniaturowe zeszyciki, które stały się idealne dla moich literacko-malarskich treści. Wreszcie poczułem się spełnionym rysownikiem, literatem, wydawcą, a nawet cenzorem.

Przez kolejne lata z namiętnością używałem coraz to ciekawszych narzędzi pracy takich jak; pisaki, mazaki, piórka, redisówki i różne wytwory najnowszej generacji… Mocno zainteresowałem się maszyną do pisania. Stała się ona moją przyjaciółką, na której wystukiwałem różnego typu teksty z wypracowaniami włącznie. Eksperymentalnie pisywałem nawet na korze z brzozy.

W tamtym czasie odczułem instynkt stadny i z przyjaciółmi założyłem grupę PARZNIEWO, która miała nawet swoje pieniądze. Te banknoty były nasze na zasadzie znaczenia wyciętą przeze mnie pieczątką. Potrafiłem tak oznaczyć cały świąteczny utarg moich rodziców…

Ojciec płacąc w pobliskim sklepie narażał się na niewybredne komentarze:

– Panie, czym pan płaci, to chyba skrót jakiejś nielegalnej organizacji! Innowiercy, Mormoni a może Masoni…?

W liceum przyszedł czas na drukowanie t-shirtów w różne angielskojęzyczne wyrazy i głowy muzycznych idoli. W drugiej mojej pracy elegancko wymalowałem hasła na pochód pierwszomajowy, za które omal nie zwolnili kierownika, bo błąd ortograficzny uznano za dywersję…

W wojsku wreszcie moje umiejętności zostały zauważone i oficjalnie nazwane. Stałem się pisarzem-kreślarzem sztabu Centrum Szkolenia Specjalistów Marynarki Wojennej w Ustce. Pisałem wtedy i malowałem bardzo dużo, ale też na kaszubskiej wsi zaraziłem się ceramiką. Już po wojsku w glinie zacząłem realizować wszystkie zdobyte dotąd umiejętności. Gdzieś w Polsce jest gar o pojemności 110 litrów, który pokryłem swoją poezją i ilustracjami do niej.

Prawdziwy przełom nastąpił wraz z moją fascynacją komputerem. Zachwyciłem się programami graficznymi, w których dopatrzyłem się ogromych możliwości. W jednym z czasopism komputerowych znalazłem CD z programem testowym wczesnego Corela. Mozolnie brnąłem w jego tajniki obrabiając zdjęcia. Jednym z moich pierwszych osiągnięć była zamiana grupie moich przyjaciół głów. Twarz kolegi narciarza, który właśnie kończył 50-tkę, wstawiłem w miejsce twarzy Małysza szybującego w przestworzach… Bawiłem się tak poznając coraz bardziej skomplikowane triki, aż wreszcie doszedłem do wniosku, że muszę Corela mieć na własność. Zbiegiem okoliczności moja młodsza córka potrzebowała do szkoły program graficzny, więc zamówiliśmy CorelaDraw 9. Przyjechał  razem z właścicielem sklepu. W dużej paczce, oprócz czterech CD, były trzy książki, które razem liczyły ponad dwa tysiące stron… To nieprawdopodobne, ale przeczytałem je! Nabytą wiedzę szybko zacząłem wykorzystywać do tworzenia stron i blogów. Gdzieś powinna fruwać w sieci strona zatytułowana „Talent”, która zamieszczona z początkiem XXI w namawiała internautów do przysyłania przykładów swoich talentów.

Dzięki Corelowi zilustrowałem rysunkami swój bezpłatny poradnik dla początkujących ceramikówhttp://ceramiczne-abc.blog.onet.pl Owładnęła mną myśl integracji środowiska ceramików, którzy w tamtym czasie bardzo słabo byli reprezentowani w internecie. Trudno dzisiaj uwierzyć, ale w owych czasach znalazłem jedynie trzy polskie strony ceramiczne… Zacząłem masowo i bezpłatnie zakładać blogi wszystkim, których znałem. Z czasem zrobiła się z tego potężna sieć powiązana linkami. Banery, zaproszenia, plakaty robiłem z automatu. Zarchiwizowałem kilka poważnych pozycji. Zrealizowałem wiele swoich pomysłów. Od 1. Warszawskich Spotkań Ceramicznych publikowałem biuletyn ProCeramikahttp://proceramika.blogspot.com Pomagałem w przygotowaniach niecodziennika społecznego MNAhttp://aninski.blogspot.com wznowiłem aniński, przedwojenny, zeszyt satyryczny o nazwie KOLKA, przeprowadziłem rewolucyjne zmiany w szacie i treści dwumiesięcznika naukowego Szkło i Ceramika, którego byłem dwa lata redaktorem naczelnym. Opracowałem tomik własnych wierszy, a teraz przygotowuję do druku opowiadania…

Dlaczego to wszystko piszę? Otóż wraz z nabyciem nowego laptopa mój wysłużony Corel Draw 9 nie do końca miał ochotę z nim współpracować. Zacząłem szukać aktualizacji. Okazało się, że zrobiłem to kilka lat za późno i nie ma już możliwości płynnego przejścia z CD9 do obecnej wersji. Ponieważ ta informacja nie do końca mnie zadowoliła zastukałem do Corela na facebooku. Ku mojemu zdziwieniu urzędujący tam Pavan odpisał, że jeśli mam fakturę na CD9 to spróbuje mi pomóc. Znalazłem, chociaż wystawiona została w 2002r.!!! Korespondując z Benedict Mordeno (Corel), Carolyn Monaghan (Corel), dowiedziałem się, że z uwagi na wieloletnią współpracę Firma pomoże mi i udostępni aktualizację programu Corel.

Ten miły gest uświadomił mi, że pracuję z Corelem już ponad 15 lat i że spełnił on moje dziecięce marzenia.

Reklamy

4 myśli w temacie “COREL

  1. ~Marysia_ltd 10 października 2017 / 10:14

    Bardzo to miłe! Gratuluję Darku skuteczności…. mam sentyment do Corela, ale wraz z odejściem na emeryturę mój kontakt z programem się praktycznie zakończył, bo nie mam dostępu do programu z licencją… Muszę przyznać, że trochę miałam z nim „zawiłości”…

    Polubienie

  2. ~Darek 10 października 2017 / 10:25

    Dziękuję Marysiu. Jest też wersja domowa „Corel Draw Home and Student Suite X8 PL” którą można kupić za około 350,-
    Ja do tego programu się bardzo przyzwyczaiłem i pewnie dalej pracowałbym na CD9, ale wyszła jak wyszło.

    Polubienie

  3. ~ 10 października 2017 / 15:29

    Mamy w zespole MNA utalentowanego redaktora i to takiego, na którego zawsze można liczyć – wzbogaca nas swoimi pomysłami, poezją, prozą, podrzuca fotografie. Żyj nam Dareczku 100 lat 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s