LIPCOWE SOBOTNIE POPOŁUDNIE

Syn przyjaciół przysięga wierność na całe życie w kościele Świętej Trójcy na warszawskim Solcu. Sznur gratulujących, kwiaty, uściski, ciepłe słowa. Błysk wspomnień z własnego ślubu, z piętnastu lat znajomości z Panem Młodym i jego rodzicami…

Łezka w oku i już wędrówka dalej.

Weekend, a jakby obowiązków więcej niż w ciągu tygodnia. Obowiązków, ale jakże przyjemnych…

Telefon:

– Jedziecie do Anina? Mogę po was wstąpić.

– Świetnie! Przejedziemy Wisłę i czekamy pod domem.

Wieczór z przyjaciółmi. Z organizatorką przyjęcia znamy się od pierwszej klasy ogólniaka, ale z innymi nawet od przedszkola.

– Zawsze taka piękna! Nic się nie zmieniłaś!

– A dlaczego miałam się zmienić? To tylko 60 lat…

– Jeszcze niedawno biwaki, podróże, dyskoteki…

– Jeszcze niedawno nasze babcie wzdychały „Jak ten czas leci…”

Każda z serwowanych potraw to odrębne opowiadanie z różnych stron świata.

Na naszych wspólnych prywatkach (koniec lat sześćdziesiątych) obowiązywały właściwie tylko kanapki przyozdabiane finezyjnie czym się dało.

– Pamiętacie sznytkę kręcącą się majestatycznie na płycie gramofonowej…?

– To chyba był Ebby Road Beatlesów…

– Nie, pumpernikiel z pasztetem podlaskim, pomidorem i cebulką!

– Czyli pamięć mamy ok.

Kasia, obecna gospodyni, w tamtych latach potrafiła tworzyć cuda z normalnych galaretek. W przedwojennych pucharach serwowała nam desery o kolorach tęczy. Widok i smak do dziś niezapomniany… To była autentyczna kulinarna emigracja za żelazną kurtynę. Umiejętności gospodyni nie zatrzymały się, a wręcz rozwinęły po mistrzowsku.

Upał, delikatny zapach rusztu płonącego za oknem, kojący  powiew wiatru szamoczącego firankę, gromadka przyjaciół, rozmowy o wszystkim, szybkie komunikaty z piłkarskiego meczu, toasty jak refreny upojnych przebojów…

To wszystko to prawdziwie wyborny koktajl na sobotnie, letnie popołudnie.

 

PS

KALEJDOSKOP

Klocki na stole,

ciepłe przedszkole

i już elementarz!

Czy to pamiętasz?

Za oknem drzewa,

wycieczka śpiewa,

kanapki, lizak lepki,

i flirty, i zaczepki,

młodzieńcze rumienienie,

i coś na pokuszenie…

A potem już liceum,

na wszystko panaceum

prywatki w wolnych chatach…

Te chwile tak po latach,

po trawie, piasku, kwiatach,

po lodach, w kinie byciu

i pierwszej pracy w życiu,

ciągle są na topie

w  każdego kalejdoskopie.

Reklamy

2 myśli w temacie “LIPCOWE SOBOTNIE POPOŁUDNIE

  1. ~Izabela 12 lipca 2016 / 08:11

    Jak zwykle swietne pioro! Ciekawe, lekkie, dowcipne…mistrzuniu, dziekuje i pozdrawiam xx

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s