KLAPS

Klaps.jpg3

Klapsa od położnej właściwie nie pamiętam, ale musiał zaboleć jak każdego z nas.

Pomimo ostrzeżenia w co się człowiek pcha, jakoś nikt nie rezygnuje.

Teraz po latach wiem, dlaczego położna mieszkająca w sąsiedztwie zawsze się do mnie uśmiechała, a ja podświadomie rewanżowałem się wystawieniem języka, pobierając błyskawicznie replikę powitalnego gestu, ale już z ręki rodzicielki.

Wszystkie wczesnodziecięce relacje z czasem przyozdabiają się pozorami, sukniami, krawatami, willami, samochodami, ale głównej idei nie zatracają.

Ciągle znajdują się ludzie, którzy, w dobrej czy złej wierze, gotowi  są odpowiednio klepnąć, by cieszyć się z uzyskanego efektu.

Około piątego roku życia z rówieśnikami cały dzień mozolnie budowałem szałas. Następnego dnia, wczesnym świtem, przybiegli do mnie, meldując, że ktoś całą naszą ciężką pracę przewrócił, podeptał i rozniósł na cztery świata strony. Z czasem okazało się, że spustoszenia dokonali meldujący… To samo działo się ze wspólnie zakopywanymi skarbami, które w nadprzyrodzony sposób opuszczały kryjówkę, by zupełnie niechcący ukazać się w środowisku współzakopujących…

W piątej klasie podstawówki miałem koleżankę, która w pewnym momencie zaczęła się bardzo dziwnie zachowywać w stosunku do mnie. Ogólnie mówiąc, psuła mi opinię, wykrzywiała twarz na mój widok itp. Kiedy w trakcie lekcji usiłowałem oddać pióro, które sturlało się z jej ławki pod moje nogi, zrobiła takie przedstawienie, że aż zareagowała polonistka… Te niesympatyczne zachowanie wyjaśnił po jakimś czasie poufny liścik od jej przyjaciółki z internatu:

– Ona Ciebie KOCHA!

Szkoda, bo przecież w takich okolicznościach mogliśmy się fajnie dogadać…

Konflikty, które rodzą się w główkach małolatków swoją irracjonalnością idei niczym się nie różnią od wielkich światowych nieporozumień. Zawsze coś komuś się nie spodoba, ktoś komuś nadepnie na odcisk, ktoś kogoś obrazi, albo ktoś komuś czegoś pozazdrości…

Chyba to wszystko bierze się od pierwszego na tym świecie objawu agresji, czyli tego bezwzględnie wymierzonego klapsa na dopiero co ukształtowany tyłek?

Ale, z drugiej strony, czy bez tak silnego bodźca bylibyśmy w stanie pełnić zaszczytny obowiązek życia na tym, mimo wszystko, pięknym świecie?

15 myśli w temacie “KLAPS

  1. ~Dora 20 kwietnia 2015 / 16:35

    Moje dziecię nie dostało klapsa przy porodzie. Wyjście na ten świat (światła, dotyku, dźwieku, grawitacji) to był wystarczajacy szok by dało koncert na całe gardło 😉

    Zgadzam się, że doświadczenia życia niedojrzalego maja wpływ na późniejsze zachowania czlowieka dojrzalego, np. jest dosyć oczywistym, że najmniej przyjemni ludzie w pracy prawie na 100% byli niepopularni w liceum (teoria pana od uśmiechu).

    Jak najmniej klapsów Ci życzę, bo choć hartuja, to równocześnie oznaczaja, że jest ktoś, kto je jednak wymierza. Ktoś kogo los nie potraktował tak fajnie jak Ciebie, do tego stopnia, że nie potrafi porozumiewać się i funkcjonować inaczej jak klapsem. Żal mi tych ludzi…!

    Polubienie

    • ~Darek 20 kwietnia 2015 / 16:51

      Mój fizyk mówił, że uderzenie tyle samo boli bijącego co bitego, ale gość już nie żyje 🙂

      Polubienie

  2. ~ 20 kwietnia 2015 / 17:15

    Klapsy dostajesz i …rozdajesz . pamięta się tylko otrzymane, innych czasem się nie zauważa nawet

    Polubienie

  3. ~Darek 20 kwietnia 2015 / 17:23

    Dźwięk klapsa to dość wysoka tonacja i z tego powodu nie da się go tak całkiem nie zauważyć 🙂

    Polubienie

  4. ~Ola 21 kwietnia 2015 / 14:38

    To nieprawda, co mówił ten fizyk. Taka ściema, żeby usprawiedliwiać bijących, że niby co – biją dla naszego dobra? wbrew sobie? nie chcą, ale muszą??? Mój Tata uderzył mnie tylko raz – wymierzył mi policzek za to jak wrednie potraktowałam moją koleżankę w jego obecności. Nie rozciął mi skóry, nie było krwi, siniaka, ale piekło ze wstydu jak skurczyflak. Miałam wtedy 10 lat, teraz mam prawie 50, i wciąż pamiętam – nie, że dostałam, tylko za co. Mój Tata nigdy więcej mnie nie uderzył, nie musiał. Autorytet i szacunek, i miłość, którą do niego czuję, zbudował bez klapsów. I wciąż lubię do niego mówić, choć mi odpowiedzieć nie może, bo zmarł 5 lat temu…

    Polubienie

    • ~Darek 21 kwietnia 2015 / 15:28

      Ja z tym fizykiem nigdy nie mogłem się zgodzić. Muszę przyznać, że ostatecznie przegrał i to mocno.
      Co do autorytetów całkowicie się zgadzam.

      Polubienie

  5. ~maciek 23 kwietnia 2015 / 20:30

    O.A gdzie mój komentarz? Cenzurka?

    Polubienie

    • ~Darek 24 kwietnia 2015 / 11:29

      Oby w obie strony 🙂 🙂 🙂

      Polubienie

  6. ~maciek 24 kwietnia 2015 / 18:48

    Ci co mi dawali klapsy , niestety nie żyją. A sam sobie przecież nie dam. Chyba, że solówka?

    Polubienie

    • ~Darek 24 kwietnia 2015 / 19:01

      Jestem za solówka i to mocną 🙂

      Polubienie

    • ~Darek 24 kwietnia 2015 / 20:51

      Mnie nie musi, to ty Twój problem.

      Polubienie

  7. ~maciek 24 kwietnia 2015 / 22:06

    Ho!ho! Rewelacja.Od kiedy? Chwalipięta! A problem jest.Chyba przywiąże sobie jedną rękę z tyłu do paska.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s